Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!


Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
czy warto walczyć...
#1
Nie wiem co mam robić. Wciąż czuję się jakbym była sama ze wszystkim, a przecież teoretycznie tak nie jest. Teoretycznie jest ktoś przy kim zawsze mogłam czuć się bezpiecznie. Dlaczego to wszystko znów znika? Nie wiem jak mam iść dalej. Tak bardzo Go kocham i z jednej strony czuję, że nie powinnam rezygnować, ale z drugiej czuję się tak bardzo samotna, że mam wrażenie, że powinnam pójść dalej. Zawsze zastanawiałam się co jest ważniejsze w życiu. Czy miłość do drugiej osoby czy ja sama dla siebie. Boję się, że jeśli zrezygnuję to będę tego żałować. Staram się zrozumieć Jego, zawsze to robiłam, ale kiedy mówię o swoich potrzebach, zawsze słyszę, że on już taki jest, że nie chce się zmieniać. Ja wiem, że potrafi albo potrafił słuchać mnie być przy mnie. Wiem, że dużo osób mówi mi, żebym dała sobie spokój. Ale nie takie jest moje pytanie. Chciałabym wiedzieć czy warto jest zrezygnować z miłości, tak silnych i długotrwałych uczuć by zawalczyć o siebie samą o własne szczęście.
 
Reply
#2
Olcia...byłam w podobnej sytuacji..z tym, że to w końcu on mnie zostawił. Ale do rzeczy. Jeśli źle się czujesz w tym związku i wiesz, że zrobiłaś wszystko by było lepiej a tak nie jest to daj sobie spokój. Po co ciągnąć coś co nie ma sensu a przyprawia Cię tylko o ból? Na twojej drodze może stanąć ktoś dzięki komu będziesz naprawdę szczęśliwa. Nie będziesz się wtedy zastanawiać czy kolejny dzień z tą osobą jest stracony czy nie. Przemyśl czy warto jest poświęcić swoje szczęście dla kogoś przy kim go raczej nie czujesz....
 
Reply
#3
popieram, tez z doswiadczen wlasnych. Takie meczenie sie z kims niekompatybilnym to strata czasu. Bycie samemu jest lepsze. Tylko trzeba umiec przeciac pepowine.
 
Reply
#4
Jeśli piszesz Olciu, że czujesz się sama ze wszystkim, to znaczy, że twój partner nie spełnia wymogów waszego zwiazku w twoim pojęciu. Skoro go kochasz, to na pewno nie bez powodu, ale masz też niedosyt pewnych spraw. On ma wady i zalety, tak jak każdy. Wszystko zależy od tego, czy te wady bardziej ci przeszkadzają w życiu i powodują frustrację niż radości, które on ci sprawia. Musisz to wyważyć.
Jeśli uważasz, że on cię stopuje w życiu, to nie myśl sobie, że kiedyś będzie lepiej. Nie wiem dokładnie o jaką sferę w zwiazku chodzi, czy o seks, czy o twój rozwój, czy może o finanse. Musisz postawić sprawę jasno, że chciałabyś zmian. A może dobrze by zrobiło rozstanie na jakiś czas. Wtedy dowiesz się, czy bardzo za nim tęsknisz mimo wszystko, mimo jego wad, czy wolisz zawalczyć o siebie.

 
Reply
#5
Ten temat chyba już umarł śmiercią naturalną, ale wtrące swoje 3 grosze....

Sama tkwiłam w takim związku, na początku wszystko ładnie, pięknie, ale potem nasze drogi się rozeszły, chociaż czasami zastanawiam się, czy w ogóle były jakieś wspólne ścieżki. Mieliśmy może jedną wspólną płaszczyznę o której mogliśmy pogadać tak to zupełnie inne zainteresowania, ale z czasem kiedy ja zaczęłam realizować swoje plany życiowe, studia, koncerty to on zajął się rozkręcaniem własnego biznesu. Zmieniły się nam priorytety, ale zawsze stawałam na uszach, żeby było miedzy nami dobrze, zrezygnowałam z przyjaciół bo on miał się łaskawie zjawić, zmieniałam własne plany by się jemu podporządkować, a co dostawałam w zamian? Nic....Każdy wspólny wieczór wyglądał tak samo, on gazeta ja przy pianinie, kolacja, seks....pobudka rano śniadanie i do następnego weekendu. Z racji tego, ze nie jestem zwolennikiem kłócenia się, nigdy nie robiłam mu awantur [no dobra......poza jedną Duży uśmiech przez 6 lat związku ] chociaż zasługiwał na nie.....tylko, ze tak się składa, że mnie w końcu olśniło i tez chciałabym by ktoś zadbał o mnie, a nie wiecznie robić komuś dobrze.....postanowiłam od niego odejść.....i tak odchodziła przez 2,5 roku łudząc się, że może jednak ten facet coś zrozumie.....nie zrozumiał.... Kluczowym momentem był ten, kiedy obudziłam się wcześnie od byłego spojrzałam na niego i pierwszą myślą było " co ty robisz obok takiego faceta?" zamiast " Boże...jak ja go kocham". Tydzień później się rozstaliśmy. Po 6 latach został mi tylko pierścionek zaręczynowy i mnóstwo wspomnień....nie żałuje tego związku, bo człowiek uczy się na błędach a teraz wiem czego chce....tylko czy znajdzie się facet, który będzie chciał sprostać wyzwaniu?
 
Reply
#6
Chciałabym wiedzieć czy warto jest zrezygnować z miłości, tak silnych i długotrwałych uczuć by zawalczyć o siebie samą o własne szczęście



Tak warto zrezygnować z takiej miłości,bo to żadna miłość lub miłość platoniczna, gdy tylko jedna osoba kocha,stara się coś zmienić,rozmawia, a ta druga osoba nic nie robi.
 
Reply
#7
czy warto walczyć ,,,,,,,pytanie jest retoryczne o kogo i o co ,,,,,,jak wspomialam w poście czy miłość istnieje powinniśmy uświadomić sobie z pewnością co to jest miłość i czy nasz partner ja posiada ,,,,inaczej pragniemy brzydko się wyrażę uczuć od kawałka mięska bo kimże jest człowiek nie posiadający w sobie miłości czyli przymiotów wskazujących na jej posiadanie ,,,,wiec pierwszym przymiotem który powinien posiadać człowiek kochający jest wyrozumiałość przeciwieństwo tego jest pycha ja wiem lepiej czyli nie tolerancja ,,,,,,drugim przymiotem jest cierpliwość czyli 100% tłumacze komuś kto ma mniejsza zdolność przyswajani rożnych spraw życiowych 3 jest cierpliwość czyli tłumacze z miłością ciągle i na nowo ,,,,4 jest panowanie nad emocjami uczuciami ,,,,,wiec mam rozum i z niego korzystam w takim stopniu w jakim mnie natura obdarzyła ,,,czyli Bóg dla wierzących,,,,,jest taka szkolą czytania człowieka zdradzę tajemnice a poznacie ich po czynach ,,,,bo owocem dobra jest radość pokój wyrozumiałość ,i.t.d czyli wszelkie dobro,,,,,wiec popatrzmy na zachowanie człowieka z dystansu dajmy mu się wypowiedzieć ,,,i jego własne czyny i wypowiedzi wydadzą świadectwo o nim samym ,,,,,,nie trzeba obgadywać on sam wyda świadectwo wystarczy czytać po czynach ,,,wiec ,,,,,,o kogo walczysz ,,,,rozum nakazuje nam najpierw w wyrozumiałości czyli z miłością wytłumacz mu co to jest miłość skąd ja się bierze a potem postaw granice ,,,jak petentowi będzie zależało żeby zawalczyć o ta miłość to zawalczycie oboje a jeżeli czyny jakie znamy z etyki wskażą ze w petencie jest więcej czynu haniebnego jak chwalebnego to znaczy ,,,diabeł żywcem wiec o co mam walczyć o diabla ,,,to mogę tylko Boga prosić żeby mnie od niego uwolnił skoro uświadomienie mu ze to wszystko w nim jest diabelsko złe haniebne nic nie zmieni ,,,,,,,, to jak sam nie będzie chciał się od zła uwolnić i tkwić w przekonaniu ze jest dobry to nie ma o co walczyć ,,,,,,pozdrawiam serdecznie krytyka jest konstruktywna dobra wiec proszę o wypowiedzi każdy mam prawo mieć odrębne zdanie ,,,,Ściana
 
Reply
#8
Myślę,że trzeba jakoś wyczuć czy walka o coś lub o kogoś jest warta świeczki.Bywa,że podejmujemy walkę która z czasem okazuje się bez sensu.Z drugiej strony nie podejmując takiej walki,możemy sobie kiedyś pluć w brodę,że gdybyśmy podjęli walkę,to może coś by to zmieniło.Dlatego powinno się podejmować każdą walkę,tylko trzeba wyczuć intensywność danej walki.
 
Reply
  


Skocz do:


Browsing: 1 gości