Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!


Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Samotność długotystansowca
#1
Będąc w związku, często czujemy się samotni. Żyjemy razem a jednak obok siebie. Mimo, że nic tego nie zwiastowało, przychodzi moment kiedy różnice stają się nie do zniesienia. Różne poglądy, różne zainteresowanie, różne ambicje i inspiracje, różne potrzeby. Mimo to ciągle kochamy. Nie zawsze przecież tak było. Jak ratować taki związek? Czy jest jeszcze co ratować?
błogistan, wiosnystan, tribestan
 
Reply
#2
rozne potrzeby? nie da rady. Ciac, im szybciej tym lepiej. Mowie - niestety - z doswiadczenia.
 
Reply
#3
No, nie wiem, czy zgodzę się z Fuuzym. Różnice między dwojgiem ludzi w związku nie muszą być przyczyną końca tego związku.
Różne poglądy....no coż, każdy ma swoje zdanie, ważne żeby się o to nie kłoćić i tolerować różnicę zdań na jakiś temat.
Różne zainteresowania....to samo, można mieć różne hobby i zainteresowania i to wcale nie jest złe, może być nawet ciekawe.
Różne ambicje i inspiracje....to już gorzej, bo mogą wtedy ze sobą kolidować, wtedy każdy ciągnie w swoją stronę, trzeba wypracować kompromis.
Różne potrzeby....no i tu jest klops. To jest chyba najważniejsza przeszkoda w związku. Nie wiem, czy to się da pokonać. Myślę, że w takiej sytuacji zawsze jedna strona jest bardziej poszkodowana. Ale próbować można.
A może warto porozmawiać szczerze na te tematy i uzmysłowić drugiej stronie jak bardzo cierpimy z powodu różnych spraw. Myślę, że nie zawsze druga strona zdaje sobie do końca sprawę z tego, jak bardzo jest dominująca i że ty masz już tego dosyć i ile może na tym stracić.
 
Reply
#4
czyli jednak sie zgadzasz, pisalem o roznych potrzebach. Reszte jakos da sie pogodzic.
U mnie bylo tak ze wzajemnie nie zaspokajalismy swoich potrzeb - nie ze zlosliwosci, po prostu nie bylismy w stanie - brak umiejetnosci dawania tego czego drugie potrzebowalo do zycia.
Zadne rozmowy tego akurat nie zmienia, a tych mielismy duuuuzo. No bo jak czyjas potrzeba jest dla kogos rownie niewykonalna jak lot w kosmos, to nie da rady pomimo najszczerszych checi.
 
Reply
#5
Fuzyy to bardzo istotne co powiedziałeś. Zwróć jednak uwagę, że w naszym przypadku nie zawsze tak było. Powiem więcej. Do niedawna było lepiej niż dobrze, właśnie w sferze potrzeb. Mówię tu konkretnie o seksie. Dlatego zastanawiam się, czy to kryzys wieku średniego, czy spadek tego, co zwykło nazywać się libido?
błogistan, wiosnystan, tribestan
 
Reply
#6
tez mielismy problem z seksem. A dzialo sie tak dlatego ze ja nie zaspokajalem innych potrzeba malzonki, ona z kolei podswiadomie sie odgrywala - faktycznie miala psychiczna blokade przed seksem. Oboje tez pod tym wzgledem nie bylismy raczej dobrani niestety.
Jak kobieta nie chce seksu to przyczyny czesto nalezy szukac gdzie indziej. Zrob dokladny rachunek sumienia czy czasem gdzie indziej nie podpadasz.
Potem porozmawiaj z nia a moze cos sie wykluje o czym nawet nie masz pojecia.
Spadek libido tez moze byc, z tym przypadkiem sie jeszcze nie osobisnie nie mialem przyjemnosci spotkac bo za mlody jestem.
 
Reply
#7
Madeju, skoro jeszcze do niedawna było lepiej niż dobrze, to co się stało, że nagle się to zmieniło ?
Może to rutyna dnia codziennego powoli zabijała wasze zainteresowanie seksem. Spróbuj wyrwać ją z tych codziennych zdarzeń i zafunduj coś exstra. A może ty zmieniłeś swoje zachowania i robisz coś, co jej się przestało podobać. Spróbuj ją o to zapytać.
Nie zakładam najgorszego, że przeniosła swoje zainteresowanie na inną osobę.
A może to po prostu znudzenie, bo nic się ciekawego nie dzieje.
 
Reply
#8
Marla. Doskonale zdaję sobie sprawę, że to nie jest ani mój, ani żony problem a nasz wspólny. Wina zapewne leży pośrodku i nie zamierzam tutaj się wybielać. Aby wykazać swoje zrozumienie zacząłem zajmować się rzeczami, które dotąd nie były w moim zakresie obowiązków rodzinnych, z przygotowywaniem posiłków i pilnowaniem terminów płatności włącznie. Wielokrotnie próbowałem rozmawiać z żoną na ten temat. I co ciekawe. Zauważam jak natychmiast zapala się u niej czerwona lampka. Zwyczajnie widać to w jej oczach. Natychmiast buduje wokół siebie ochronny parawan. Oczywiście nie naciskam, nie namawiam, nie moralizuję, bo to nie ma sensu a zadaje się efekt mógłby być odwrotny. I czekam sobie cierpliwie, aż w końcu coś się zmieni.
Fuzzy. A wiesz że nie pomyślałem o czymś takim jak spadek libido? Rozejrzałem się po internecie i faktycznie zdarza się to u kobiet i to wcale nie pojedyncze przypadki. Z facetami sprawa jest jasna. Dieta, witaminki, suplementy i po kłopocie. A u kobiet? Ehh...
błogistan, wiosnystan, tribestan
 
Reply
#9
Hmmm....ta czerwona lampka mnie martwi. Jeśli się zapala, to znaczy, że twoja żona nie chce ci o czymś powiedzieć. Usztywnia się, to tak jakby się czegoś bała.
Spadek libido może być, ale to nie powód żeby o tym nie rozmawiać. Chyba, że ma do Ciebie pretensje o twoją kondycję i taktownie nie chce o tym mówić.
U kobiet libido spada raczej chyba po 50-tce.
 
Reply
#10
FUZZY z tej strony - nie zalogowalem sie.
Faktycznie ta czerwona lampka to problem. Cos jest na rzeczy, czego ci zona nie mowi.
Ale sama sie nie wylaczy niestety, jakos musisz dojsc do sedna sprawy.
Moze problem jest czysto medyczny a ona sie wstydzi o tym powiedziec? Mozemy sobie gdybac bo was nie znamy osobiscie.
 
Reply
  


Skocz do:


Browsing: 1 gości